Bieg 7 Szczytów oczami Dawida- "Nie poddam się" cz.3






         ... Było zimno i ciemno, nie miałem już siły biec. Odcinek między Szczelińcem, a Ścinawką wydawał się najdłuższym. Na trasie mijali nas zawodnicy z dystansu 110 kilometrów. Wyglądali tak świeżo w porównaniu do nas! Czułem jak głowa samoczynnie opada mi na klatkę piersiową- zasypiałem podczas biegu. Czułem, że musimy odpocząć, usiąść chociaż na dwie minuty! Tak też zrobiliśmy. Usiedliśmy na pniu obok szlaku i patrzyliśmy z podziwem na zawodników z KBL-a. Hubert zaczął się pytać bardziej świeżych zawodników- ile jeszcze kilometrów do najbliższego punktu? Rozbieżności w odpowiedziach były ogromne- ktoś rzucił, że mamy jeszcze dziewięć kilometrów, a ktoś inny, że jedynie półtorej! Zajebiście- to ile w końcu? Wypośrodkujmy Hubert ten dystans- będzie nam łatwiej. Idziemy!

Ruszyliśmy w stronę... Hmmm... No właśnie w stronę ciemności. Końca nie było widać! Słyszę chyba agregat- entuzjastycznie wypowiedział się mój kompan! Nie wiedzieliśmy czy wydaje nam się czy faktycznie gdzieś niedaleko będzie Ścinawka? Hubert, musimy wejść na asfalt- pamiętam z KBL-a.


Widziałem, że muszę odpocząć. Zamknąć oczy chociaż na pół godziny! Był to 177 kilometr biegu- choćby na czworaka Hubert! Ukończymy to dziadostwo! Damy radę! Na kilkaset metrów od punktu, przywitał nas support. Znowu energii jakby przybyło, ale już nie tyle co w Pasterce. Boże jak dobrze było ich wtedy zobaczyć! Pamiętam jak zauważył nas wolontariusz... Kładziecie się spać- powiedział! Tak kładziemy się, tylko proszę nas obudzić za pół godziny- odpowiedział Hubert. Godzina, albo nie biegniecie dalej! Stanowczo dał nam do zrozumienia, że nie wyglądamy zbyt rewelacyjnie. Grzecznie posłuchaliśmy. Ciężko było zasnąć. Ból był tak silny, że nie pozwalał na żaden relaks. Stopy i mięsie pulsowały, ogarnęło mnie ciepło- było mi gorąco jakbym dostał ze czterdzieści stopni gorączki! Pamiętałem jak mówiono mi, że w takim momencie wystarczy, że zamknę oczy! Odpoczywaj Gajlusz! Do mety już 63 kilometry- dasz radę!


Support zadbał o wszystko! Po około godzinnej drzemce czułem, że jestem w stanie pokonać dalszą część trasy! Wiedziałem, że niebawem wzejdzie słońce i bieg będzie wyglądał zupełnie inaczej... Zapowiadali wysokie temperatury, dlatego chciałem pokonać w nocy jak najdłuższą część trasy. Ruszyliśmy- w stronę Przełęczy Wilczej! Znowu ponad dwadzieścia kilometrów przed nami!
Kurwa mać- byle do Barda!

Cdn...