SGS oczami Dawida- Relacja z zawodów




Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się, na zewnątrz

Decyzją trenera, zawody miałem potraktować na luzie. Robić swoje bez parcia na wynik!
Od samego początku wyścigu ustawiłem swojego "Suunciaka" na tracka i nie spojrzałem ani razu na tempo biegu. Głowa, ten wyścig, to trening twojej głowy przed startem w 7S- powtarzałem sobie jak mantrę pokonując kolejne kilometry.

W SGS udział brałem po raz pierwszy, ale trasa mnie nie zaskoczyła- większość znałem już z innych zawodów. Cieszyłem się tym biegiem jak nigdy dotąd! Co do pogody- było ciepło, to fakt- ale ten aspekt zawodów potraktowałem również jak trening głowy i robiłem co do mnie należy.

Na szlaku poznałem Artura, który już po raz dziewiąty brał udział w tym biegu- zawsze zwyciężając w swojej kategorii- tym razem postanowił pokonać ten wyścig bez spiny- dokładnie tak samo jak ja. Przegadaliśmy na szlaku dobrą godzinę, maszerując i podziwiając widoki. Po raz pierwszy nie czułem pieczenia w łydce na podejściach i przepalonych czwórek na zbiegach- bajka!

Finalnie mój kolega i tak stanął na podium w swojej kategorii, a ja po przekroczeniu mety delektowałem się zimnych piwem, usatysfakcjonowany wynikiem.

Teraz czas na "wisienkę na torcie"! 18 lipiec, start godzina 18:00! Trzymajcie kciuki!

Po marzenia...