Grzegorz Rejman - schudł 70 kilogramów, a bieganie stało się jego pasją. [WYWIAD]



Grzesiu, znamy się już kilka lat. Zauważyłem przez ten okres, że jesteś osobą, która nie zwalnia tempa. Jesteś motywacją nie tylko dla osób, które zamierzą zrzucić swoją nadwagę, ale również dla środowiska biegaczy. Twoja samodyscyplina i samozaparcie niejednokrotnie zmotywowało mnie do wyjścia na trening. Chciałbym przedstawić czytelnikom naszej strony Twoją historię, dlatego zaczniemy od dość oczywistego pytania...

Twoja waga jeszcze pięć lat temu, przekraczała 140 kilogramów! Jak to się zaczęło?
Pewnego dnia przechodziłem obok lustra i zobaczyłem jak wyglądam. Brzuch miałem prawie na kolanach! To właśnie wtedy powiedziałem sobie- dosyć!

Początki musiały być bardzo trudne- jak często biegałeś chcąc zrzucić nadwagę i jaki był to kilometraż?
Najpierw schudłem na diecie do 110 kilogramów. Potem zacząłem biegać. Początki nie miały nic wspólnego z bieganiem... Po pierwszych stu metrach myślałem, że umrę! Leżałem na trawie i nie mogłem złapać oddechu. Dzwoniłem do żony i mówiłem jej, że umieram- niech dzwoni po karetkę! Pamiętam też, że miałem wtedy na sobie bawełniane dresy, które były całe mokre i ważyły tyle co ja.

Co było dla Ciebie najtrudniejsze w tym okresie?
Wszystko- haha!
Zmiana trybu życia, hamowanie popędu podjadania, zero imprez, bo tam zawsze było co do mordy wsadzić! Zero słodyczy w domu, bo mnie wołały! W dodatku żona była w ciąży i jadła ciągle coś dobrego- ja jedynie zadowalałem się jakimś "fit szajsem".

Co Cię motywowało?
Chciałem dobrze wyglądać i być zdrowym człowiekiem. Czekałem też na narodziny córki i chciałem mieć siłę na zabawę z moim dzieckiem.

Kiedy zdecydowałeś się na pierwszy start w zawodach?
Po około pół roku biegania, podczas półmaratonu Wałbrzych. Było to w 2015 roku.

Pamiętasz jaki to był dystans?
Oczywiście- siedem kilometrów.

Po jakim okresie od pierwszego wyjścia na trening, przebiegłeś pierwszy maraton?

Po około dwóch latach. Był to pierwszy i ostatni asfaltowy maraton w jakim wziąłem udział! Nic z niego nie pamiętam i nic nie widziałem oprócz swojego zegarka- haha! Nigdy więcej!

Dlaczego wybrałeś długodystansowe biegi górskie?
Bo nie lubię biegać szybko albo jestem zbyt słaby? Wolę ból od dystansu niż ten podczas szybkiego biegania.



Ile jesteś w stanie przebiec w ciągu tygodnia?
Mój rekord, to 130 kilometrów, ale myślę, że spokojnie dałbym radę więcej.

Jak znajdujesz czas na treningi między pracą, a rodziną?
Nie tracę go na głupoty. Nie oglądam telewizji. Potrafię wstać wcześnie rano, żeby wszystko ogarnąć. Dużo pomaga mi moja żona, żebym mógł tyle trenować.

Jakie jest Twoje największe marzenia biegowe?
Mam ich kilka...
Kiedy założyłem bloga, chciałem biegać z logiem "Salomona" na koszulce- no i się udało! Od tego roku jestem w gronie Ambasador Polska. Chcę też pobiec Ultra Trail du Mont Blanc! Ale pobiec, a nie zaliczyć! Bo jeśli mam wziąć udział w tym wydarzeniu, to tylko na 100% swoich możliwości. Jeśli zbiorę wymagane punkty i mnie wylosują- będę przygotowany na ten bieg!

Co mógłbyś doradzić osobom, które chcą wziąć z Ciebie przykład?
Ja tam słabo biegam i na autorytet się nie nadaję. A tak poważnie, to nie ma rzeczy niemożliwych! Jeśli czegoś bardzo się chce, to trzeba o to walczyć. Nie będzie łatwo, ale można!

Jesteś inspiracją dla wielu osób- zdajesz sobie z tego sprawę? Jak się z tym czujesz?
Poważnie? Inspiracją chyba nie... Poprzez prowadzenie bloga staram się pomagać jak tylko mogę- doradzić coś, jeśli potrafię... To, że inspiruję innych, daje mi kopa do dalszej pracy! Tak samo jak każdemu z nas- nie zawsze mi się chce. Mam określone cele i o nie walczę. Jestem taki jak Wy...

autor: Dawid Gajlusz

Publikowanie komentarza

0 Komentarze