Podstawowy błąd początkującego ultrasa... [BLOG]

Wspólnie z Arturem maszerujemy podczas
Supermaratonu Gór Stołowych


Postanowiłem, że przedstawię Ci swoje przemyślenia związane z biegami górskimi i mimo tego, że nie należę do czołowych zawodników w świecie biegów ultra, to mam nadzieję, że moje przemyślenia pozytywnie wpłyną na Twoją "przygodę" w długodystansowych biegach górskich. Napiszę Ci o podstawowym błędzie, który popełniłem zaczynając przygodę w biegach ultra... 

Osoby, które zaczynają swoją przygodę z biegami ultra, w większości przypadków kładą nacisk na szybkie bieganie. Po kilku startach w górach oraz rozmowach z o wiele bardziej doświadczonymi zawodnikami od siebie- zacząłem dochodzić do wniosku, że bieganie po górskich szlakach, polega na "szybkim" działaniu, podczas gdy "wydajność" cicho i pokornie wykonuje większość pracy...

Napiszę o wydajności w bieganiu jako o płynnym i szybkim poruszaniu się z niewielką lub zerową energią. Często efektywność przekłada się na szybkość w ciągu całego biegu, ale nie mowa tu o szybkim i zabójczym tempie jakie możesz uruchomić w każdym momencie swojego docelowego startu w biegu ultra. Pamiętaj, że sprawny ruch- prawie zawsze zaprowadzi Cię dalej. 

Dobra- do rzeczy!

Kiedy bierzemy pod uwagę bieg, bez względu na to, czy jest to tylko trening, czy wyścig, naszym podstawowym celem jest przejście z punktu A do punktu Z. Niektórzy biegacze dodatkowo szukają samotności, inni traktują priorytetowo robienie zdjęć lub cieszenie się pięknem po drodze, a niektórzy czekają na paśniki. Ale zazwyczaj, bez względu na poziom trudności czy konkurencję- dotarcie do mety prędzej czy później są również wysoko na liście priorytetów co dobre samopoczucie!

Zastanów się, że turystyka piesza, to narzędzie do samodzielnego kroczenia, oszczędzania energii i skutecznego poruszania się w pagórkowatym terenie. Jeśli po prostu biegniesz tyle, ile możesz, zapewne zużyjesz całą swoją energię. Zanim bieg dobiegnie końca, stracisz wiele minut, a może nawet godzin gdy już się zmęczysz. Naszym celem jest utrzymanie stałego wysiłku podczas biegu, a nie stałego tempa. Oznacza to, że gdy teren staje się stromy, będziesz chciał raczej zwiększyć moc zamiast biegać, aby nie zmęczyć się zbyt szybko na samym początku zawodów.

Decyzja o tym, kiedy skorzystać z przejścia do marszu, zależy od wielu czynników, w tym stromości szlaku, techniki i wysokości; dystansu Twojego biegu i ilości podejść; a także twojego samopoczucia na pagórkowatym terenie, kondycji i zmęczenia- bieg ultra to jedna wielka logistyka, w której największą rolę odgrywa Twoja głowa. 

Nie ma magicznej oceny ani stromości, na których zawsze powinieneś raczej zwiększać moc niż biegać. Zależy to od wielu rzeczy, zwłaszcza odległości biegu i kondycji. Na przykład, jeśli jesteś na krótkim dystansie, może być konieczne wykonanie tylko jednego podejścia, ale na biegu trwającym kilka godzin możesz lepiej biegać po nich wszystkich. Po letnich treningach na stromym terenie może się okazać, że możesz pokonać o wiele więcej podbiegów niż na wiosnę, a jednocześnie możesz mieć odczucie, że jest są łatwe.

Czy Twoje zawody są wystarczająco krótkie, aby można było utrzymać wysoką moc wyjściową energii przez cały czas jego trwania? A może zawody są dłuższe? Tylko dlatego, że jesteś wystarczająco sprawny i wysportowany, aby podbiegać przez strome podejście, nie oznacza, że ​​powinieneś to robić! Zawsze myśl o podejściach, które są przed Tobą w kontekście całego biegu i zadaj sobie pytanie: „Czy ten podbieg pozytywnie, czy negatywnie wpłynie na resztę mojego biegu?” Przy takim myśleniu długoterminowym widzimy, że decyzja o zwiększeniu mocy zależy również od długości biegu.

Dolnośląski Festiwal Biegów Górskich 2019
Bieg 7 Szczytów
Druga doba zawodów, gdzieś w okolicach Przełęczy Wilczej:
(Tutaj marsz miał zupełnie inne znacznie)

W pewnym momencie zawodów możesz po prostu stać się zbyt zmęczony, aby biegać pod górę. Baaa... Co jeśli we wcześniejszym etapie zawodów spaliłeś zbyt dużo energii i nie masz już siły na dalszy bieg? Pamiętam jak dziś sytuację z Dolnośląskiego Festiwalu Biegów Górskich, kiedy to po raz drugi stanąłem na starcie K-B-L. Bieg na dystansie 110 kilometrów, który rozgrywany jest z Kudowy Zdrój i prowadzi masywem Kotliny Kłodzkiej- nie jest zbyt trudny. Mój wcześniejszy start podczas Sztafety Górskiej na dystansie SOLO 73 kilometrów dał mi zbyt dużo powodów no nonszalanckiego biegu w KBL. Wtedy myślałem, że skoro dałem radę przebiec przeszło 73 kilometry na "pełnej", to 30 kilometrów więcej w biegu KBL nie zrobi większej różnicy- nic bardziej mylnego! 

Po pierwsze dwa starty nie różniły się od siebie tylko kilometrażem, ale również porą dnia startu zawodów. W Sztafecie Górskiej wystartowałem wypoczęty i wyspany- start KBL rozpoczynał się o godzinie 19:00, a większa część biegu odbywała się w środku nocy. Dokładnie wtedy, kiedy organizm przyzwyczajony jest do snu, a nie do biegania- w dodatku w niekonwencjonalnym tempie jak na dystans 110 kilometrów! Mój plan na ten bieg prysł na 40 kilometrze, kiedy to na punkcie żywnościowym borykałem się przez ponad godzinę czy ruszyć w dalszą część trasy, a perturbacji żołądkowych nie było widać końca! Bieg ukończyłem, poprawiając nawet czas o dwie godziny, ale zapadł mi w pamięci i dał nauczkę... 

Patrzę dzisiaj na osoby, które na pierwszych kilometrach ruszają jakby brali udział w wyścigu na dystansie 10 kilometrów, pokonują podejścia z pełną mocą- mijam ich zazwyczaj w dalszej części wyścigu i widzę w oczach to samo, co i ja miałem jeszcze niedawno- zawód, rozczarowanie, zdziwienie...

Osobiście nie robię już  z góry ustalonego planu, kiedy będę przechodzić do marszu, a kiedy biegnę- bardziej opieram się na oddechu i wysiłku. Staram się też kontrolować jak długo muszę jeszcze iść. Kiedy więc wcześnie wchodzę na duże podejście na długim biegu lub w wyścigu, mówię sobie, że nadal mam przed sobą spory dystans. To pomaga mi zrozumieć, że prawdopodobnie nie powinienem oddychać tak, jakby to były ostatnie 400 metrów biegu na 5 kilometrów. Kiedy decyduję się na marsz- skupiam się na mojej kadencji i sprawności.

Na zdjęciu, które widzisz u góry tego wpisu- widać jak wspólnie a Arturem maszerujemy podczas Supermaratonu Gór Stołowych. Z pewnością większość miłośników biegów górskich poznaje tego Pana. Wracając do wpisu, to piękna prostota, wiedzieć kiedy skorzystać z marszu: chodzi o wyczucie. Chodzi o to, aby wiedzieć, jaki wysiłek jest zrównoważony, a jaki nie. Ostatecznie treningi i zawody, to najlepszy sposób na znalezienie progu, kiedy i gdzie powinieneś przejść z biegania na trening siłowy. Znasz siebie. Słuchaj swojego ciała i bądź ze sobą szczery.

Do zobaczenia na szlaku...

Publikowanie komentarza

0 Komentarze