We Włoszech biegacze mają ten sam problem...



Jak informuje portal Running.gazetta.it we Włoszech sportowcy napotykają identyczne problemy co w naszym Kraju. Jak widać- zakaz uprawiania sportu w tym biegania po lesie nie dotyczy tylko Polaków! We Włoszech możesz biegać, ale blisko domu. A dla tych, którzy nie przestrzegają zasad, grożą wysokie grzywny. Oto, co stało się z biegaczką Giulią Sommi i Biancą Seregni.

Gdybyśmy nie przeżyli strasznych dni z powodu niszczących skutków koronawirusa, można by powiedzieć, że wydarzenia z udziałem organów ścigania i biegaczy są rodzajem wyzwania między strażnikami a złodziejami.

Pierwsi zobowiązani są do egzekwowania dekretów i powiązanych korekt, które mają poważną wadę polegającą na tym, że są niejasne.  Ta ostatnia jest jednak gotowa opracować dowolną strategię, aby móc wykonywać treningi jak dotychczas.

Ograniczenia, które oprócz konieczności biegania w pobliżu przeludnionych budynków, prawie nigdy nie pozwolą biegaczom na wykonywanie dłuższych i bardziej intensywnych treningów. Biegacze starają się uciec w tej sytuacji pod każdym względem.

Są tacy, którzy próbują uciec na wsi lub w lesie. Skutki takich treningów są następujące:
Tydzień temu Giulia Sommi z Vigevano, podjechała z domu. 4 kilometry do lasu na zachód od Vigevano. Po zaparkowaniu samochodu na małej uliczce w pobliżu wejścia do lasu wyjechała na 15-kilometrowy trening. Po powrocie czekała ją nieprzyjemna niespodzianka- obok auta czekała na nią policja. Złapana na gorącym uczynku otrzymała grzywnę w wysokości 503 euro.Teraz Giulia już nie ryzykuje: kupiła bieżnię, na której można wykonywać treningi najwyższej jakości w domu.

Znacznie bardziej wątpliwy był jednak epizod z udziałem dwudziestoletniej Bianki Seregni, czwartek rano narodowa zawodniczka z Włoch, mistrzyni świata i Europy w aquatlonie. Pod koniec sesji fartlek przeprowadzonej w pobliżu jej domu na terenie stadionu San Siro Bianca została zatrzymana przez patrol policji, który nakazał jej natychmiastowy powrót do domu, jeśli nie chce zostać ukarana grzywną. Protesty dziewczyny, która twierdziła, że ​​może biegać blisko jej domu, a także wykazywała certyfikat Fitri bycia sportowcem o międzynarodowym znaczeniu, były bezużyteczne.  Policjanci powiedzieli tylko, że od 1 kwietnia nikt nie może już trenować. Nawet sportowcy na wysokim poziomie.

źródło: Running.gazetta.it

Publikowanie komentarza

0 Komentarze