Bieganie zniszczyło ich zdrowie- historia niech będzie przestrogą.

Bieganie staje się coraz popularniejsze. Polacy oszaleli na punkcie biegania. Niektórzy zakładają trampki i pędem lecą w maratonie. To prosta droga do zniszczenia sobie stawów kolanowych, a także problemów z sercem. Aby ten sport był zdrowy, trzeba dobrze się do niego przygotować, począwszy od doprania odpowiednich butów, poprzez dietę, a na odpowiednim treningu kończąc.
Na fali mody biegać zaczęła Marzena. Miała do zrzucenia 15 kilogramów. Z fascynacją patrzyła na szczupłe wysportowane kobiety, które w ładnych strojach pędziły po parku – zwarte, zdyscyplinowane, wyprostowane.
Marzena nie miała żadnego doświadczenia w uprawianiu tego sportu. Rozmawiała z kolegą z pracy, który brał udział w maratonach, ale szybko doszła do wniosku, że to bufon, który się wymądrza i zamknęła temat.
- Wydawało mi się, że bieganie jest proste. Wskakujesz w dres i lecisz. Widziałam, że są odpowiednie buty i ciuchy, ale uznałam, że to chwyt marketingowy, na zasadzie czego to producenci nie wymyślą, żeby naciągnąć klientów. Wkładałam sportowe buty w których chodziłam kiedyś na fitness i leciałam do parku – wspomina Marzena.
Maciej Krysiak, trener biegania radzi, żeby nigdy nie zaczynać biegania od biegania. Jeśli chcesz dobrze biegać, zacznij chodzić. Bieganie wydaje się absolutnie naturalną, niczym nieskrępowaną czynnością, jaką może podjąć człowiek. Ale to nieprawda. Skrępowani jesteśmy własną fizycznością. Każdy kontakt stopy z ziemią to iloczyn waszej wagi. W trakcie wolnego biegu, wasza stopa czuje nacisk trzykrotnie większy od waszej wagi (zazwyczaj więcej niż 200 kg). W czasie sprintu jest to wartość nawet siedem razy większa niż waga waszego ciała(najczęściej powyżej 500 kg). Bieganie należy zacząć od marszu.
- Kilka razy idź na spacer, szybki i dynamiczny. Żwawo poruszaj rękami i nogami, to i tak Cię zmęczy. Następnie dodaj do tego marsz, później marszobieg a dopiero na koniec zacznij biec.
Cała procedura inicjacyjna powinna trwać około czterech tygodni. Po tym czasie jesteś w stanie biec bez przerwy przez 20-30 min i przebyć w tym czasie 4-6 km. Podstawowym sprzętem są buty. - Można wdrażać się w bieganie w dowolnym sportowym obuwiu, ale gdy zaczniemy pokonywać po kilka kilometrów, trzeba zainwestować w lepsze obuwie – radzi Maciej Krysiak.
Kolana jak u staruszki
Jak Marzena za coś się zabiera, to na poważnie. Biegała prawie codziennie, bez przygotowania, rozgrzewki, dni na regenerację. Wracała spocona i szczęśliwa. Cieszyła się, że udało jej się pobiec kilometr dalej, kilka minut szybciej. Była przekonana, że im szybciej, tym lepiej, bo więcej kalorii spala i skuteczniej poprawia kondycję. I przede wszystkim miała czas tylko dla siebie. Za drzwiami mieszkania zostawiała męża, dzieci i obowiązki domowe. Żeby jeszcze tylko tak bardzo nie bolały kolana.
- Uznałam, że w sporcie jest tak, że zawsze coś boli po treningu. Jak chodziłam na aerobic, to miałam zakwasy. Gdzieś tak po roku roku biegania kupiłam sobie profesjonalne buty, ale kolana nie przestawały boleć, w pewnym momencie miałam problemy z chodzeniem. Pomyślałam, że coś jednak musi być nie tak – mówi Marzena.
Ortopeda złapał się za głowę. Marzena była na prostej drodze do wózka inwalidzkiego, biegała za często, za intensywnie, bez rozgrzewki, rozciągania i dobrych butów. W wieku 32 lat Marzena miała stawy kolanowe jak u staruszki. Czeka ją długa rehabilitacja.
- Czułam się rozczarowana i oszukana. Myślałam, że bieganie będzie lekiem na całe zło, na szczupłą figurę, na kondycję, na odstresowanie. Kilka lat temu zaczynało być modne. Media nawoływały, żeby biegała cała Polska, ale nikt nie mówił, jak to robić – mówi Marzena.
Sport jak narkotyk
W "Urodzonych biegaczach" Chriss'a McDougall'a Anna przeczytała, że: "Nawet ośmiu na dziesięciu biegaczy każdego roku łapie jakąś kontuzję. Nie ma znaczenia, czy jesteś ciężki czy chudy, powolny czy szybki jak błyskawica, czy jesteś utytułowanym maratończykiem albo biegasz tylko w weekendy - i tak nie ominie cię ból w kolanach, goleniach, nadwyrężone ścięgna, obolałe biodra i pięty". Ale wbrew pozorom nie jest to książka, która zniechęca do biegania, raczej do rozsądnego podejścia i odpowiedniego przygotowania do tego sportu. Anna mówiła sobie: przecież wiem, jak to robić, tyle już przeczytałam. I omal nie zabiegała się na śmierć.
- Przeczytałam o fizycznych aspektach biegania, a nie wzięłam pod uwagę, że ten sport uzależnia. Tak jak wiele lat nie chciałam widzieć, że mam genetyczne skłonności do nałogów – mówi Anna.
Rodzice nadużywali alkoholu. Anna nie brała go do ust, ale zajadała stres, tyła i chudła na zmianę. Albo wpadała w pracoholizm. Była dziennikarką. Pisała najwięcej tekstów w całej redakcji. Skończyło się wypaleniem zawodowym i depresją. Dziś jest redaktorką w miesięczniku branżowym,  pracuje od 9 do 17 i ani minuty dłużej.
- Ale z bieganiem straciłam umiar, stało się ono moją pasją, a właściwie obsesją. Coraz szybciej, coraz częściej, coraz dłuższe dystanse. Bo przecież sport to zdrowie. Motywacji dodawało mi to, że wysmuklałam, trzymałam wagę ...
Kobieta nie wyobrażała sobie dnia bez biegania. Kiedy padał deszcz albo przytrafiła się kontuzja czuła się ciężko chora, bez energii i chęci do życia. Lekarz zwracał uwagę, że za dużo tych kontuzji, żeby może pochodziła na siłownię i dała odpocząć nogom, bo za bardzo je zużywa. Ale ona mówiła, że życie to generalnie śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową. Człowiek zużywa się z każdym dniem, a co jak co, ale sport służy zdrowiu. Czasami jeszcze nie wyleczyła naderwanego ścięgna czy nadwyrężonej kostki, a już wskakiwała w sportowe buty i dres. Bieganie dawało jej siłę i motywację do życia
- Nie byłam osobą nieświadomą. Sporo o bieganiu czytałam i sporo wiedziałam. Brałam udział w dyskusjach na forach i jednym z blogów. Miałam profesjonalne buty, licznik kilometrów, stosowałam odpowiednią dietę. Ale nałóg polega na tym, że najpierw długo nie chcesz zobaczyć problemu, a jak już wiesz, że coś nie gra, to już nie umiesz przestać- dodaje Anna.
Sport może uzależniać, bo długotrwała aktywność fizyczna  wywołuje tzw. euforię biegacza (ang. Runner's High). San zadowolenia i odstresowania odczuwają miłośnicy pływania, narciarstwa, jazdy na rowerze, aerobiku itd. Euforia biegacza pojawia się, kiedy mięśnie zużywają cały glikogen w nich zmagazynowany, zmienia się oddychanie i powstaje tzw. dług tlenowy. Niedotlenienie wywołuje stres organizmu, co z kolei może powodować silne wydzielanie endorfin. To bardzo przyjemny stan, dlatego niektóre osoby chcą go doświadczać coraz częściej i coraz intensywniej.
Leczenie ze sportu
Anna przygotowywała się do startu w maratonie, kiedy poczuła, że nie może złapać oddechu i kłucie w klatce piersiowej. Przestraszyła się, że ma zawał. Kardiolog zalecił jej odpoczynek od sportu, podejrzewał arytmię.
Zdarza się, że na trasie maratonu dochodzi do śmierci. Umierają zawodowcy, którzy o tym sporcie wiedzą wszystko, a mimo to nie są w stanie ustrzec się przed tragedią. Najgłośniejsze to zgon 28-letniego Ryana Shaya, światowej klasy biegacza, który umarł na atak serca podczas biegu; 52-letniego Jimiego Fixxa - autora książek o bieganiu, czy 17-letniego Rafała Raniewicza, który umarł na trasie Półmartonu Mlecznego.
- Na zwolnieniu lekarskim pojechałam do siostry, która mieszka na wsi. Myślałam sobie – odpocznę. Ale to, że nie mogłam biegać powodowało jakieś napięcie. Chwilami myślałam, że oszaleję. Byłam rozdrażniona i kłótliwa. W końcu moja siostra powiedziała mi, że coś niedobrego ze mną się dzieje, że nigdy nie widziała mnie w takim stanie. Szwagier zasugerował delikatnie, że jednak może czas, żebym ich opuściła. Obraziłam się i wyjechałam. Ale już wiedziałam, że coś jest nie tak. Było jak wtedy, kiedy przechodziłam załamanie po przepracowaniu. Wiedziałam już, że muszę wyhamować i jak nie zdecyduję się na terapię Dorosłych Dzieci Alkoholików, to zawsze będę starała się tę pustkę w sobie zajeść, zapracować albo zabiegać  – mówi Anna.
Biegać czy nie biegać...
Skoro bieganie jest ryzykowne dla zdrowia, to pojawia się pytanie, czy w ogóle warto uprawiać ten sport. Odpowiedź brzmi: warto, ale trzeba robić to z głową. Amby Burfoot autor "Praktycznego poradnika dla biegaczy", postanowił sprawdzić jak bieganie ma się do zdrowia. Okazuje się, że wśród biegaczy zgony z powodu chorób serca zdarzają się aż o 50 proc. rzadziej niż wśród osób nieuprawiających sportu. Biegacze są także znacznie mniej narażeni udar, cukrzycę albo wysokie ciśnienie krwi. Wśród nich rzadziej też występują różne rodzaje raka. A w ostatnich, najbardziej zdumiewających badaniach okazało się, że maratończycy mają mniejsze szanse na zachorowanie na demencję starczą czy chorobę Alzheimera.
Warto się jednak do biegania dobrze przygotować. Najlepiej zaczynać pod okiem trenera albo chociaż przeczytać, jak uprawiać ten sport w bezpieczny sposób. Istnieje wiele stron internetowych na ten temat, ukazały się liczne książki. I przede wszystkim należy słuchać swojego ciała. Ból i wyczerpanie to sygnały, że coś dzieje się nie tak, że może warto zwolnić tempo.
- Nie można ćwiczyć na maksa za każdym razem. Od czasu do czasu potraktuj trening, jak spacer na świeżym powietrzu: relaksujący, ożywczy, spokojny – radzi Maciej Krysiak.


Publikowanie komentarza

0 Komentarze