Polska moda na bieganie- mężczyźni znacznie więcej wydają pieniędzy zarówno na start w zawodach, jak i na ekwipunek.


Jeszcze kilka lat temu biegały tylko osoby czynnie uprawiające sport. Dziś biegają wszyscy, bez względu na wiek, płeć i zawód. Jogging stał się tak powszechny jak jazda na rowerze.
Do Polski moda na bieganie dotarła z pewnym opóźnieniem – na Zachodzie była popularna już w latach 70. XX w., pamiętamy to z amerykańskich filmów. W naszym kraju pojawiła się dopiero na początku XXI wieku, a z roku na rok zdobywa więcej zwolenników.
W Narodowym Spisie Biegaczy z 2014 r. wzięło udział ponad 60 tys. osób, a co roku w Polsce organizowanych jest ponad 3 tys. imprez biegowych na różnych dystansach, otwartych dla amatorów. W niektórych uczestniczy po kilkanaście tysięcy osób.
Zjawiskiem biegania zainteresowali się socjologowie. Powstała nawet pierwsza książka analizująca fenomen biegania w Polsce pt. „Moda na bieganie – zapiski socjologiczne”. Jeden z jej współautorów dr Jakub Ryszard Stempień z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi przeprowadził badania ankietowe wśród uczestników łódzkiego maratonu w latach 2013-2016.
Zdaniem dr Stempnia, w Polsce moda na bieganie jest zdominowana przez przedstawicieli klasy średniej. Kobiety biegają głównie dla zdrowia, dla mężczyzn częściej ważna jest rywalizacja. Chociaż kobiety stanowią ok. 40 proc. populacji biegaczy w Polsce, to zdecydowanie mniej pań startuje w zawodach (zaledwie ¼ ogółu zawodników).
Zmianom w czasie tzw. kariery biegowej ulegają motywacje Polaków. Początkowo są to motywacje czysto zdrowotne - zaczynamy biegać, bo troszczymy się o swoje ciało, chcemy zrzucić kilka kilogramów. Potem pojawia się motywacja sportowa: chęć ścigania się, poprawiania wyników. Widać to zwłaszcza u mężczyzn.
Można powiedzieć, że dla mężczyzn możliwość sprawdzenia siebie w konfrontacji z takim długim dystansem, czasem także maratońskim, jest szczególnie atrakcyjna, a dla kobiet nie. One wybierają bieganie ze względów głównie zdrowotnych. W ankietach podkreślają, że biegają dla zrzucenia wagi i - co w moim pojęciu jest niepokojące - to bieganie jest efektem wyboru negatywnego. To znaczy, że wybierają tę dyscyplinę rekreacji ruchowej, bo jest łatwo dostępna niż np. basen - wyjaśnił dr Stempień.
Zdaniem socjologa, biegowy boom w Polsce jest dla badaczy zjawiskiem ciekawym i złożonym, bo można zaobserwować swoistą dwoistość. Z jednej strony bieganie staje się pasją, z drugiej widzimy ogromną komercjalizację tego sportu. - Właściwie biegacz ubrany w stare dresy, stare buty do biegania, to żaden biegacz. Z badań wynika, że uprawiający ten rodzaj aktywności przeznaczają rocznie przeszło 1000 zł na strój, ekwipunek i start w zawodach – zauważył socjolog. Co ciekawe, znacznie więcej wydają mężczyźni, zarówno na start w zawodach, jak i na ekwipunek.
Stempień uważa, że populacja biegaczy nie jest reprezentatywna dla całego społeczeństwa, bo jeżeli weźmie się pod uwagę strukturę wykształcenia czy sytuację materialną, to przeciętny biegacz różni się od przeciętnego Kowalskiego. Około 70 proc. ankietowanych biegaczy legitymuje się dyplomem wyższej uczelni i mniej więcej tyle samo deklaruje zadowolenie z własnej sytuacji materialnej. Analogiczne dane dla całego społeczeństwa są znacznie gorsze.
- Można więc powiedzieć, że polska moda na bieganie jest zdominowana przez przedstawicieli klasy średniej, przez socjologów nazywanych „białymi kołnierzykami”. I to jest odbicie też trendów obserwowanych na Zachodzie - zaznaczył badacz.
Choć w tej dziedzinie mamy też swoją specyfikę – zauważył socjolog. - Myślę, że Biegi Pamięci, które wpisują się jakoś w politykę historyczną, biegi Żołnierzy Wyklętych, to jest taka polska specyfika – dodał Stempień.

Publikowanie komentarza

0 Komentarze