W tym roku raczej nie skorzystamy z miejskich kąpielisk. Czy czeka nas lato bez wyjścia na basen?


1 czerwca co roku otwierały się miejskie kąpieliska. W tym roku prawdopodobnie tak się nie stanie. Przedstawiciele miejskich spółek czekają na decyzję rządu o powrocie do działania takich obiektów. A tej na razie nie ma. Nie wiadomo też, jak w reżimach epidemiologicznych ma wyglądać relaks nad wodą.

Pływalnia Orbita przy ul. Wejherowskiej we Wrocławiu. Kryty basen jest zamknięty od 12 marca. W najbliższym czasie nie wróci do pracy, prawdopodobnie nie ma też co liczyć na relaks na kąpielisku letnim, które co roku było otwierane 1 czerwca. Podobnie sytuacja ma się w innych miejscowościach.

- Są prowadzone rozmowy w ministerstwie na temat procedur i decyzji. Na razie nic do nas nie dotarło - mówi Maciej Moczko z Centrum Treningowego Spartan.

Czy możliwe zatem, że baseny i kąpieliska nie będą otwarte?

- Wszystko jest możliwe. Jak będzie nawrót epidemii - to nie otworzą - twierdzi Maciej Moczko.

Spółka Spartan czeka również na decyzję o organizacji pracy. Wiadomo , że na kąpieliskach w warunkach tak zwanej "nowej normalności" wiele się zmieni.

- Pewnie byłoby to oparte na tym, że byłby limit osób, które wchodzą na dany obiekt. Byłyby pewnie wydzielone strefy, w których można przebywać, szatnie byłyby zamknięte, węzeł sanitarny tylko otwarty. Będzie to funkcjonować inaczej - mówi Maciej Moczko.

Długi przestój w działalności basenów i kąpielisk to wymierne straty finansowe. Spartan stracił blisko dwa miliony złotych. Brak wodnej rekreacji doskwiera też amatorom pływania. Na otwarcie basenów latem liczą rodzice.

Opóźnienie otwarcia basenów to też brak zarobków dla ratowników. To może skutkować odejściem części ludzi z zawodu. Nowe szkolenia ratownicze się nie odbywają, bo brakuje dostępu do pływalni. Tymczasem WOPR-owcy spodziewają się, że z powodu zamknięcia basenów interwencji na rzekach będzie więcej.

- Liczymy się z tym, że osoby przy zamkniętych pływalniach i kąpieliskach pójdą po prostu na akweny niestrzeżone - rzeki, jeziora. Staramy się zwiększyć tam patrole - mówi Krzysztof Skrzyniarz z Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego we Wrocławiu.

Problem dotyczy nie tylko bezpieczeństwa osób kąpiących się, ale i samych ratowników.

- To ciężki temat dlatego, że ograniczenia są trudne do zastosowania w porównaniu do restauracji i fryzjerów. Nie da się opanować ludzi kąpiących się, no i chodzi o bezpieczeństwo samych ratowników - zaznacza Krzysztof Skrzyniarz.

Publikowanie komentarza

0 Komentarze