Biegaczu zaszalej! Są wakacje!



Tak, tak. Wybiła właśnie godzina zastanowienia. Jest już połowa wakacji i nawet jeżeli pracujesz i w teorii ich nie masz praktycznie zupełnie to co Ci szkodzi, żeby zaszaleć biegowo? 

Jak inaczej czerpać radość życia jeżeli nie poprzez pasję? Smutnym widokiem są ludzie, którzy przestali marzyć i zatrzymali się w swoim rozwoju biegowym. Nie mów mi, że świat (miejsca, w których można biegać) ogranicza się do  jednej ścieżki w parku obok osiedla, albo ulubionej (czytaj:jedynej) dróżki w lesie. 

Możesz biegać w niezliczonej ilości miejsc: poznać kulturę innych regionów, a może nawet krajów; zawiązać przyjaźnie; odkryć; zasmakować lokalnej kuchni. Czas wyjść z sześciennego pudełka, czas przestać udawać, czas zacząć czerpać radość z pasji. 

Najlepiej samemu zerwać się, pojechać, zaparkować samochód na parkingu i pobiec w nieznane rewiry (zapoznaj się wcześniej z mapą- trochę rozsądku się przyda). 

Pomyśl co Cię czeka, gdy już zrobisz trasę w pięknym, malowniczym miejscu. Będziesz mógł o tym opowiadać, inspirować innych do działania, a po latach z przyjemnością wracać wspomnieniami do tych chwil. 

Skąd wiesz, że nie odkryjesz nowej pasji? Jadąc biegać na Mazury możesz zakochać się w żeglarstwie, nad morze w windsurfingu, w góry w bieganiu trailowym, w Jurze Krakowsko- Częstochowskiej we wspinaczce skałkowej, w Bieszczadach w pasterstwie, w Warszawie w biznesie, a w Opolu w piosence. Polska ma sporo do zaoferowania. 

Korzystaj z życia, póki możesz. Chciej, byś mógł to zrobić. Miej odwagę by marzyć, by nie bać się wyzwań. 

Jeżeli masz dzieci, pracę etc. zastanów się co możesz zrobić, żeby obowiązki pogodzić z wyjazdem biegowym. Pamiętaj - szukaj rozwiązań problemów. 

Gdy teraz zrobisz coś szalonego-biegowego to jest duża szansa na to, że nie będziesz mógł po przyjeździe do domu doczekać się kolejnego wyjazdu, a wtedy przez częstsze biegowe wyjazdy w świetne miejsca, będziesz częściej uśmiechnięty. 

Publikowanie komentarza

0 Komentarze