Trzecie zwycięstwo Rafała Kota z rzędu w Biegu 7 Szczytów- WYWIAD

Bieg 7 Szczytów, to jeden z najdłuższych biegów górskich w Polsce, odbywający się podczas Dolnośląskiego Festiwalu Biegów Górskich w Lądku Zdrój. Dystans 240 kilometrów o łącznej sumie przewyższeń 7670 metrów, przyciąga do Lądka coraz większą liczbę śmiałków- mało kto jednak jest w stanie pokonać tę trasę w czasie 27:51:49.

We wcześniejszej rozmowie dla naszego portalu, Rafał podkreślał, że w tym roku nie myśli o biciu rekordu, który ustanowił w 2019 roku, przebiegając trasę Biegu 7 Szczytów w 27:51:49. W tym roku celem Rafała było trzecie zwycięstwo z rzędu-  plan wykonany!

To była wyjątkowa edycja Dolnośląskiego Festiwalu Biegów Górskich! Sam fakt, że zawodnicy mogli wziąć udział w biegach organizowanych na ośmiu trasach- było dla wszystkich wielkim przeżyciem. Wyposzczeni rywalizacji i biegowej przygody biegacze wystartowali już czwartek o 16:30. Rafał Kot otworzył tegoroczne DFBG- był pierwszym zawodnikiem, który wystartował na trasę Biegu 7 Szczytów.

Na miejscu spotkaliśmy Rafała i zamieniliśmy parę zdań. Nie ma nowego rekordu trasy, ale jest trzecie zwycięstwo z rzędu! 

Widzieliśmy Cię tuż przy linii startu. Widać było w Tobie spokój i opanowanie. Wystartowałeś bardzo spokojnie i pewnie - można powiedzieć, że widać było pewność siebie. Ze zdumieniem śledziliśmy pokonywane przez Ciebie kilometry i przyznam, że po głowach chodził nowy rekord trasy. Tobie również?
No powiem szczerze, że był plan - jeśli warunki by pozwoliły - by powalczyć o jakiś ciekawy wynik. Ale już brodząc przez błotne bagnisko pod Śnieżnikiem wiedziałem, że to raczej będzie walka o możliwie dobry wynik, a nie o nowy rekord.
Dzisiaj można śmiało powiedzieć, że ustanowiłeś nowy rekord trasy. Trasa została przecież zmieniona i zamiast punktu na Masakrovej Chacie- zawodnicy 7S biegli w stronę Zieleńca.
Haha, tak. Na upartego można tak powiedzieć. I rzeczywiście - trasa choć chyba atrakcyjniejsza, to z mojego punktu widzenia chyba nieco trudniejsza. Odpadł przecież spory asfaltowy i szybki fragment.
Nie zawsze można pobiec na rekord i tak też było podczas tegorocznej edycji. Wpływ na to ma oczywiście wiele czynników, ale jednym z nich była w tym roku pogoda, która z pewnością i nie ułatwiała biegu wszystkim zawodnikom. Do Śnieżnika biegłeś wręcz fenomenalnie, na punkcie w Międzygórzu miałeś 14 minut przewagi nad drugim zawodnikiem- co się działo dalej?
Dalej była noc i kolejne błotne fragmenty, które nie tylko wysysały energię, ale też niszczyły stopy. Gdy biegniesz od początku z mokrymi stopami, to przy tak długim dystansie raczej nie unikniesz odparzeń i pęcherzy. A te z każdym kilometrem powodują coraz większy ból. Najgorsza pogoda na szczęście prawie mnie ominęła, ale za to musiałem walczyć z problemami z żołądkiem. 
Wspominałeś w prywatnej rozmowie, że musiałeś zrobić sobie dwie drzemki- we wcześniejszych edycjach Biegu 7 Szczytów nie spałeś w ogóle?
Nie, raczej na biegu który zahacza tylko o jedną noc nie przewiduję spania. Tym razem jednak problemy z przyjmowaniem odpowiedniego jedzenia odbiły się na senności i znużeniu. I po raz pierwszy na biegu musiałem na kilka chwil rozłożyć się w miękkim mchu :) 
Który moment z trasy zapadł Ci najbardziej w pamięć? Co to było?
Widokowo tradycyjnie - Wielki Szczeliniec i Góry Stołowe. No i od 3 lat meta ;) Ale ten bieg to w ogromnej mierze klimat i ludzie i tym razem zapamiętam atmosferę szczególnie z punktów na Zieleńcu, na Wilczej i na Przełęczy Kłodzkiej. Świetni ludzie! 
Jak wyglądają Twoje punktu odżywcze? Na każdym masz swój support?
Tak, staramy się by chłopaki dojechali na każdy punkt. Tym razem towarzyszyli mi Rafał Wilczek i Marcin Jaźwiecki. Dla nich to także ogromnie wyczerpującą robotą i zawalona noc. Tak naprawdę Tegoroczny wynik dedykuję właśnie im, bo to tylko dzięki nim ta kolejna wygrana. 
Cel na 7S osiągnąłeś! To jest Twoje trzecie zwycięstwo z rzędu- chyba trasa przypadła Ci do gustu i czujesz na na niej dobrze?
Tak, trasę znam już bardzo dobrze. Bardzo ją lubię. Jest górska, ale z drugiej strony w miarę prosta, nie ma trudnych, technicznych odcinków. Ale ja tu wracam nie tylko na Bieg 7 Szczytów. Po prostu uwielbiam ten festiwal biegowy :) 
Jakie to uczucie być zawodnikiem, który trzy razy z rzędu zwyciężył Bieg 7 Szczytów?
Echhh, to piękna sprawa w wymiarze sportowym. Ale to nie jest tak, że już czuje się spełniony i mogę odcinać jakieś kupony. To wszystko to tylko etapy, a kolejne wyzwania czekają. 
Gdybyś miał wymienić swoje cechy charakteru, które pomagają Ci w pokonywaniu tej trasy w tak spektakularny sposób?
Cechy charakteru. Nie wiem - może uparty Kurp że strong rodziny ojca w połączeniu z trudami życia wileńskich Kresowiaków ze strony rodziny mamy ;) 
Co dodawało Ci największego "POWERA" w momentach kryzysu podczas biegu?
Mój support, krótko. To że mogłem na chłopaków zawsze liczyć! 
Staniesz za rok na stracie Biegu 7 Szczytów?
... Jakieś tam deklaracje na scenie w Lądku na zakończeniu padły...

Publikowanie komentarza

0 Komentarze